poniedziałek, 30 września 2013

Rossmann, bo małe jest piękne! KONKURS

Kocham Poznań miłością odwzajemnioną.. Tyle wspomnień, ciekawych miejsc, inspiracji.. ZAWSZE, kiedy mam okazję odwiedzić to miasto, lecę tam jak na skrzydłach, i NIGDY nie odmówię:) Ale kiedy wyjazd jest zupełnie nie zaplanowany, to zwykle zdarza się tak, że czegoś zapominamy. No i ja - pakując Chłopaków - zapomniałam o sobie. Ale Rossman przyszedł z odsieczą! I chwała Mu za to!


O Matko Kochana! Zrób sobie wolne :)

Stale ten sam scenariusz. TEN SAM! Wstajemy, ubieramy się, śniadanko i myjemy ząbki. Sprzątanie, spacer, obiad, sprzątanie, kolacja, kąpanie i nyny... Sweet dreams. Ale jutro.. znów to samo! Szału można dostać od tej monotonii! A przecież wystarczy mała "chwila dla Ciebie" i zdobędziesz siły na kolejny tydzień..

zdjęcie pochodzi z : http://hotel-zefir.pl/

niedziela, 29 września 2013

Multikino - poranki dla dzieci

Moje Dziecko BOI się kina! Jako początkująca Mama nie mogłam się doczekać, kiedy mój Mały Bąk wreszcie wyrośnie na tyle, żebym mogła pokazać Mu świat. Gdy byłam dzieckiem, marzyłam o tym, by choć raz wybrać się na kinowy seans a tu masz... NIEWYPAŁ na całego. Na szczęście próba nr. 2, okazała się być SUKCESEM :) Poranki w Multikinie - polecam.

piątek, 27 września 2013

Co można dostać w Polsce za free?

Czy słyszeliście kiedyś o łowcach promocji? Niektórzy traktują to małe "zboczenie" jak zawód! W zasadzie jest w tym trochę racji - można się z tego utrzymać. Każda "zdobycz" napawa optymizmem i nierzadko przyprawia o zawroty głowy. Trochę stresu, a później wielka radość - bo się udało! A Ty, nie chciałbyś wyjść ze sklepu z "zerowym" paragonem? 

zdjęcie pochodzi z starvita.pl

środa, 25 września 2013

Rodzicielka na etacie, czyli praca dla Mam

"Bez pracy nie ma kołaczy".. Przekonałam się na własnej skórze, że to najświętsza z prawd! Dlatego jeżeli kiedykolwiek ktoś zaproponuje Tobie dorobienie do domowego budżetu  niewielką ilością nakładu pracy,  uciekaj gdzie pieprz rośnie! Stracisz jedynie swój cenny czas, nie zarabiając przy tym ANI GROSZA. 


Szał zakupowy vol.2

Przyjemnie jest wydawać pieniądze :) i jestem pewna, że każda z Was tak ma;) A najprzyjemniej, kiedy można je wydać na swoje Pociechy...

Kiedy wspominałam o tym, że już NIGDY nie kupię nic w sklepie stacjonarnym, miałam na myśli sklepiki osiedlowe, w których trudno dorwać jakiegoś markowca.
Ogromną miłością darzę jednak H&M , skąd zwyczajnie nie potrafię wyjść z pustymi rękoma. Rzecz jasna poluję głównie na promocje (znajoma ekspedientka zawsze wcześniej mnie informuje co będzie, i za ile, i czaję się już od rana następnego dnia;)) ale zdarza się tak, że kupię coś nie patrząc na cenę, bo po prostu MEGA mi się podoba;) 
I tak też było z "szelkowymi" portaskami dla Fila - uwielbiam Go w takim wydaniu;) a jako, że mieliśmy hojnego sponsora, to sprezentował nam jeszcze kilka rzeczy w sam raz na jesienno zimową aurę:) 
To zakupy głównie dla Fila, ale Miko też załapał się na chabrowe H&M'owe portaski:)


poniedziałek, 23 września 2013

(PO)ważne rozmowy

Czekałam niecierpliwie na dzień, w którym to będę mogła pogadać z Miko jak " ze Starym". Wydawało mi się, że to nigdy się nie stanie. Chłonęłam Jego wszystkie nowe słowa ... Każdy "ogonik", który był wagonikiem, "gogol" , który robił za traktor , a kiedy nagle znikała z ekranu telewizora bajeczka, bo warunki pogodowe nie były zbyt dobre i słyszałam  "Mama gatatałuś " wiedziałam, że chodzi o brak sygnału:)

Nie minęły dwa lata, a Miko dokształcił swój "język" na tyle, że właściwie z każdym potrafił się dogadać, pięknie odmieniał wyrazy, rozpoznawał i nazywał kolory a do tego liczył do dziesięciu. Dumna byłam, że potrafi zapamiętać dwa razy usłyszaną piosenkę i budować złożone zdania :) Wciąż było mi mało.. czekałam na więcej:) na milion pytań, które zadawały inne dzieci:) Zawsze chciałam Mu pokazać i opowiedzieć świat!
A teraz? Czasami mam ochotę po prostu włożyć do uszu wykałaczki:) Dzióbek się tej mojej Ptaszynie nie zamyka ani na chwilę, a w dodatku wtóruje Mu Fil, który od kilku tygodni powtarza wyraźnie większość zasłyszanych słów. Myślę, że nie minie wiele czasu, a w pełni dorówna swojemu Starszemu Bratu bo ćwiczy swój warsztat mowy CODZIENNIE!

Pytania są różne :

"Mamusiu.. a czy ten samolot, o tam na górze, to on ma jakąś drogę? a światła? przecież on nigdy się nie zatrzymuje, zawsze ma zielone?"

"Mamuś a jak Tobie rączka odpadnie, bo Filutek jest taaaki ciężki, to ja będę mógł ją podnieść. NIe martw się, podniosę ją i przykleję, ale jak już będzie NOWA, to też weźmiesz mnie na rączki?"

Pytanie, które zaskoczyło mnie trochę kilka tygodni temu :

"MAmo... a dlaczego ja z Filutkiem mamy "boberka" a Asia ( kuzynka) ma dwie D... ?":D  i bądź tu człowieku mądry:D

No ale przecież sama tego chciałam;) więc się Monia gimnastykuj.. Odpowiadam na te pytania cierpliwie.. chociaż potrafi ich paść i sto dziennie. 

A Wasze Dzieciaki, zaskoczyły Was kiedyś jakimś pytaniem?:)


sobota, 21 września 2013

Hu hu ha, zima zła - zakupy cz.1

Wprawdzie do zimy jeszcze kilka chwil, ale jesienna aura już daje się we znaki.. A ze zmianą sezonu, trzeba też zmienić garderobę.

Z ubiegłego roku niewiele nam zostało - w zasadzie prawie nic. Kurtkę zimową Mikołaj pewno jeszcze na siebie wciśnie, ale i tak trzeba będzie dokupić jakąś inną..większą.
Fil.. no z tym Gagatkiem to w ogóle masakra.. Nie mogę się doszukać worka z ciuszkami w rozmiarze 92
 ( grrrr) . Pojęcia nie mam, jaki niedobry chochlik go schował.. chociaż mam jednego na myśli;) 

czwartek, 19 września 2013

(Nie)tolerancja- a to Polska właśnie..

NIE jestem podróżniczką na miarę Robinsona Cruzo'e, ale kilka miejsc miałam okazję odwiedzić, i chociaż nawet Londyn "mówi" już po Polsku, to NIGDY nie spotkałam się tam z taką nietolerancją!

- Mamusiu.. pojedziemy do Babci? Plosię: Mikołaj od wczoraj mnie już męczył. Wprawdzie i tak zaplanowałam ten wyjazd, bo było kilka spraw do załatwienia. Fil też nie odpuszczał, grubo przed czasem chodził za mną z bucikami wołając "Baci, Baci"..
Nie pakowaliśmy się specjalnie, przecież jutro wracamy. Zabrałam tylko torebkę - format nie mieszczący nawet A4, i laptopa. Czapy, kurtki, buciorki - można iść...
Luudzi na przystanku multum - okazało się, że siedemnastka nie jechała. Spodziewaliśmy się więc wszyscy, że i nasza dziewiątka będzie "wypchana" po brzegi. Tak też było. Wcisnęliśmy się jakoś do tego nieszczęsnego autobusu, Mikołaja usadziłam na kolanach jakiejś Pani, Fila trzymam.. skasowaliśmy razem bilet, podparłam się nogą o podwyższenie, posadziłam na kolanie Młodego. Było nam nawet wygodnie a ja byłam tak obstawiona, że wiedziałam, że Mały jest bezpieczny. Czułam się jednak jak w puszce sardynek. Ale zaraz podnosi się jedna Pani z końca autobusu :

poniedziałek, 16 września 2013

Ile NAPRAWDĘ kosztuje dziecko? Czyli rzecz o oszczędzaniu..

- No co Ty? MONIA! Ogłupiałaś? kolejne Dziecko? Toć to strzał poniżej pasa jest! Sama dobrze Wiesz, ile kosztuje wychowanie Dziecia.. A Ty JESZCZE JEDNO?

A co! Jeszcze jedno! A jak bym tylko mogła, to i o trzecie bym się postarała.. Nasłuchałam się o tych wielkich kosztach związanych z wychowaniem Berbiecia. Oj nasłuchałam! I pewno bym się przejęła, że to taka MEGA SKARBONKA jest, gdybym jeszcze nie była pełnoetatową Mamcią. A byłam! i to z prawie  dwuletnim stażem, więc cosik już na ten temat wiedziałam.

Wiadomo, że na Dziecku oszczędzać się nie chce! I to tak zwykle bywa, że zakupy związane z kolekcjonowaniem wyprawki spędzają sen z powiek każdej przyszłej Mamci.. Gadżeciary z nas- co prawda, to prawda. Szukamy wielkich inspiracji na forach, blogach, stronach producentów.. Tworzymy zapiski nt. tego co trzeba kupić, bo jest absolutnie niezbędne. A jak to bywa w praktyce? a no tak, że naszą listę i tak szlag trafi, kiedy tyko wybierzemy się do sklepu.. bo przecież to takie śliczne, a to urocze.. no a tutaj , o ! Dobra firma, i kupić trzeba! I ja tak samo kupowałam, póki po rozum do głowy nie poszłam , ale teraz wiem, że tańsze, nie musi znaczyć gorsze!

niedziela, 15 września 2013

Mały terrorysta- na ratunek "cierpiącej" Matce..czy stroskanemu dziecku?

Ehhh ... coraz częściej dowiaduję się, że moja cierpliwość też ma swoje granice.. Uffff... głęboki oddech..i liczymy... 10..9.....8...7...6....5.... Hmm.. jakby nawet trochę działało:) no ale Mikołaj znów krzyyyyczyyyyy!!! Matulu kochana kiedy to się skończy? Filuch wtóruje mu nieprzerwanie a moje bębenki w uszach pomału się poddają.. i znów odliczam! Tym razem jednak godziny, potem minuty do tej wyczekiwanej chwili, kiedy to moje Chłopaki odwiedzą Morfeusza i - oby - zostali u Niego przynajmniej przez kilka godzin!



Naprawdę wierzycie w te wszystkie bunty? roczniak, dwulatek, trzylatek.. AKURAT! przecież ten bunt trwa nieprzerwanie! od narodzin aż do... no właśnie.. do kiedy?:) 

piątek, 13 września 2013

Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy... KONKURS!

Dwudziesty pierwszy wiek..wyścig szczurów, który chyba nigdy się nie skończy.. Teraz już nawet kilkulatek wprawnie posługuje się myszką komputerową, choć zaledwie kilkanaście lat temu, mało który NASTOLATEK był dumnym posiadaczem tego nadzwyczajnego wynalazku. Co jeszcze się zmieniło na przestrzeni tych lat? 

 Pełno w niej jest znaczków,
niby ziaren maczku.
Czasem bywa gruba,
a czasem znów cienka,
uczy się z niej Kuba,
uczy się Jagienka.

Książka.. samo to słowo przywołuje we mnie przemiłe wspomnienia..  Lubiłam czytać, i uwielbiałam słuchać.. o siedmiu krasnoludkach, o Księżniczkach, o Misiu o małym rozumku...:) kochałam książki za tą magię.. tajemnicę... za to, że ZAWSZE kończyły się Happy End'em!
Dlaczego teraz tak OPORNIE podchodzi się do tego tematu? Przecież nie ma cudowniejszego sposobu na kształtowanie dziecięcej wyobraźni, jak właśnie przygoda z ciekawą książką! Moim zdaniem odpowiedź jest jedna:

niechęć Dziecka do książek = złe podejście Rodzica

Podstawowe błędy jakie popełniamy:

czwartek, 12 września 2013

Opowiem Filuchowi świat- bo przecież ze mnie Starszy Brat!


Kiedy nadchodzi najlepszy moment na drugie dziecko? Gdybym miała się nad tym zastanawiać, pewnie uznałabym, że taki moment NIGDY by nie nadszedł.. Nie mogłam mieć pewności, że sama jestem na to gotowa.. a co dopiero Mikula? Nie podejmowałam ryzyka.. Ryzyko samo się podjęło:) I ogromnie cieszę się z tego, że  w dwa lata po narodzinach Mikuli , ponownie zawitał do mnie Bocian:) Hojny był.. perfidnie - na przekór wszystkim - zaplanował, że "podrzuci" mi drugiego Chłopaczka, bo przecież od przybytku głowa nie boli;)

wtorek, 10 września 2013

Nie taki poród straszny- o porodzie bez „napinki” cz.1


13 kwietnia 2010.. Wtedy jeszcze mój A. jak zwykle rano po cichutku podniósł się z łóżka  - co by Jego Ciężarna Żonka mogła sobie dłużej ponynać… taaa… dłużej.. ciekawe jakim niby cudem, skoro chwilę później słychać było tylko „pstyk ,pstyk pstyk” w kuchni za ścianą – poranna kaffffka i ta okropna zapalarka do gazu uh!
No  ale nic to! Jak zwykle udaję, że śpię. Dziś nie dlatego, żeby obyło się bez wielkich czułości na odchodne ;) a dlatego, że wydawało mi się, że coś mnie w nocy pobolewało.. nie miałam jeszcze pewności czy to sen, czy rzeczywistość ale przecież  na jutro miałam wyznaczony termin porodu – o zgrozo! Znając A. byłam pewna, że jeśli tylko Mu powiem, że coś się święci, będzie zacierał ręce i wcale nie dlatego, że być może jeszcze dziś przytuli po raz pierwszy swojego Syna ale dlatego, że praca nie zając.. cóż.. są ludzie i parapety;)
Szybko zorientowałam się, że nie wyśniłam sobie tego, co przecież nieuniknione.. intensywne kłucie w kręgosłupie przez resztę dnia sprawiało, że momentami przestawałam myśleć o czymkolwiek.

poniedziałek, 2 września 2013

Osada w Biskupinie - warto, czy nie warto?

Kilka tygodni temu Moi Rodzice obiecali Mikołajowi, że pojedziemy na wycieczkę:) taką z prawdziwego zdarzenia, z mnóstwem atrakcji - a tą szczególną miała być przejażdżka kolejką wąskotorową.. 
Czekał na nią ten Mały Brzdąc już tak długo, że w końcu postanowiliśmy skorzystać z uroków pięknej, letniej pogody i znów po latach zobaczyć, jak wygląda osada w Biskupinie. 
Na ciuchcię oczywiście nie zdążyliśmy! no ale nic straconego:) Zdecydowaliśmy, że najpierw naskoczymy na Biskupin, a później kolejka odwiezie nas do Gąsawy.
Jako dziecko, byłam Biskupińskim grodem MOCNO ZAUROCZONA. teraz jednak czar prysł, niczym bajka mydlana.. Może dlatego, że w zasadzie odwiedziliśmy to miejsce akurat wtedy, kiedy nic szczególnego się tam nie działo? 
Większość chat zamknięta, wycieczka statkiem prawie nie możliwa, bo trudno jest uzbierać odpowiednią ilość osób, a do tego ta walka o klienta w punktach gastronomicznych, zanim jeszcze zdążyliśmy wejść na teren obiektu, i kupić bilety!
Dyszka za wstęp ( Dzieciaki do 4 lat nie płacą , więc moje weszły za darmo) - czyli za spacer po Grodzie... gdzie właściwie niewiele jest do oglądania. Cóż no.. na pewno dłuuugo tam nie wrócę.. Chociaż sama wycieczka ciuchcią i radość moich Chłopaków - BEZCENNA :)