wtorek, 10 maja 2016

Chcesz schudnąć? Zapomnij o wymówkach!

Najtrudniej jest się zmotywować. Zrobić pierwszy krok, który przybliży nas do sukcesu. Wymówki - to one są winne niepowodzeniom związanym z dietą. Bo zawsze znajdzie się jakieś "ale", które skutecznie odwiedzie nas od wcześniej założonego planu. A jeżeli naprawdę chcesz schudnąć, to musisz zapomnieć o wymówkach! Musisz, i już! A które z nich na mnie działały "najlepiej"?


Pewno jesteście ciekawi jak mi idzie? Jeżeli ktoś z Was pomyślał sobie, że post o wymówkach jest zajawką do ogłoszenia Wam, że się poddałam, to jest w błędzie:) Bo się nie poddałam i zamknęlam kolejny tydzień odchudzania. Wczoraj na wadze jeszcze kilogram mniej - więc łącznie pożegnałam już 3 kilogramy i wciąż mam ochotę dalej się starać. Ale zanim zaczęłam tą swoją dietę i zdecydowałam się na zmianę stylu życia to dużo różnych myśli mi po głowie chodziło i wiele z nich wygrywało z moją (nie) silną wolą. Jakie wymówki najbardziej dały mi w kość?


Po jakie licho mam się odchudzać, skoro później i tak będzie efekt jojo?

No pewno. I tylko ode mnie będzie zależało czy będzie, czy nie będzie. Bo jak po tym gdy zrzucę odpowiednią ilość kilogramów znów zacznę opychać się czekoladą i chrupkami kukurydzianymi to na pewno nie uda mi się utrzymać wagi. A z tymi chrupkami wciąż mam problem. Nawet nie wiedziałam, że będzie mi ich brakowało bardziej, niż cukru. Mam je w domu - kupuję dla Bąków - przecież im nie odmówię. Sobie odmawiam. Chociaż mam ochotę czasem porwać im chociaż jedną. Ale tego nie robię - ćwiczę swoją silną wolę, dzięki której potrafię juz odstawić na bok talerzyk z ulubionym, czekoladowym tortem. Kiedyś bym tego nie zrobiła. I wiem, że jeśli wytrwam i pokocham ten nowy styl życia - już do niego przywykłam - to na pewno o efekcie jojo nie będę musiała myśleć. 

Ta cała dieta to droga musi być

Noo... gdybym tak zaczęła zimą, to odczułabym to finansowo dość mocno. Ale o zimie będę myśleć jak przyjdzie na to czas a póki co wszystkie te zdrowe cudowności są naprawdę tanie. Owoce, warzywa, nawet mięso i jaja na okolicznym bazarku to kwiestia kilku złociszy. Poza tym - mam o tyle dobrze, że moja Mama hoduje kury i nie musimy jeść jaj niewiadomego pochodzenia :) dostajemy świeże, prosto ze wsi.  

A bo ja nie mam czasu

Pff... Sama się teraz z tego śmieję. No bo jak można nie mieć czasu na dietę? Obiad i tak trzeba ugotować, śniadanie jakieś zrobić, kolację też, na tacy nikt nie poda - no.. chyba, że tym, co z diety pudełkowej korzystają, ale ona też ograniczona kalorycznie jest. Więc.. o czym to ja.. aaa... że czasu na dietę niby nie mam. Jak się okazało - MAM! I w ogóle mam tego czasu teraz jakoś więcej, bo humor mi dopisuje, nie marudzę wiecznie, energii mam więcej i ... no... to może przemilczę :) w każdym razie  - nigdy więcej nie zamierzam szukać żadnych wymówek - szczególnie tak banalnych jak te, o których Wam napisałam. Efektów mojej diety jeszcze nie widać bo to zaledwie (chociaż dla mnie aż) 3 kilogramy ale wiem, że za jakieś dwa miesiące będę już mogła zrobić konkretne porównanie. I chociaż nie wierzyłam w te pieprzone suplementy to jestem PEWNA, że bez Trizer'a nie przetrwałabym najgorszego. Bo dzięki tym tabsom nie mam uczucia ssania w żołądku i nawet nie jestem w stanie przejść wszystkiego, co mam na talerzu - według zaleceń dietetyka. 

Nie wiem czy z kolejnym postem z podsumowaniem przyjdę za tydzień, czy odczekam jeszcze kolejny, żeby podzielić się z Wami efektami miesięcznej diety ale WIEM, że znów będzie mniej na wadze, i tak co 7 dni ;) Koniec z wymówkami, i Wam też radzę o nich zapomnieć jeżeli chcecie coś w sobie zmienić. Naprawdę nie warto czekać do jutra, do przyszłego poniedziałku albo do Sylwestra. Każdy moment jest dobry na start. ZAWSZE. :) 


18 komentarzy:

  1. No i najważniejsze by był efekt, zadowolenie :) Ja nie stosuje diet, kocham jeść, zwłąszcza słodkości :) Jednak jestem osobą, która ceni sobie bycie aktywną :) Rower, kije, spacery to mój zywioł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojęcia nie masz ja mi było na początku tęskno za czekoladą grrrrrrrrr i ptasim mleczkiem. Ale teraz... sama jestem zdziwiona - zupełnie mnie do tego nie ciągnie :)

      Usuń
    2. Jak mam za duże ciągoty do czekolady, zapodaję sobie magnez :)

      Usuń
  2. Byłam na diecie i w sumie kosztowało nas to wiele bo właśnie zimą. Teraz bym chciała popracować jeszcze trochę nad sobą ale.... kurczę zwyczajnie nie chce mi się gotować i wymyślać jedzenia a tamto z tamtej diety mi się znudziło. Tak myślę że może kiedyś po prostu zmienię dietetyka i będzie inaczej???? Póki co brak mi siły i motywacji i chęci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbym wyglądała tak jak Ty, to bym wcale o diecie nie myślała ;)

      Usuń
  3. Najtrudniej jest zmotywować się i zacząć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. Ale jak już się zacznie i zauważy pierwsze efekty, to naprawdę jest z górki :)

      Usuń
  4. Super motywujący post, uwielbiam takie ♥ Podoba mi się jak to wszystko napisałaś:)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki i kibicuję z całego serca odchudzaniu, ja obecnie nie odchudzam się, a kg lecą, ale to zasługa rury :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten post to dla mnie na czasie. Miesiąc temu zrezygnowałam ze słodyczy i kawy, jest ciężko, tęsknię za nimi, ale efekty są, więc trzymam się dalej :) Najgorzej jest przed "tymi" dniami ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymaj trzymaj :) jak chce się Tobie słodkiego dawaj mleko 0 procent , banana, trochę mango i łyżeczkę ciemnego kakao. wszystko do blendera i pijesz napój czekoladowy - daje radę :)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki! Najważniejsze to sie zmotywować: ) ps.ja też się odchudzam po ciazy, od września mam minus 20kg na wadze: ))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie najtrudniej zacząć :( i przede wszystkim za dużo wymówek, nawet buty do ćwiczeń kupiłam i miałam je raz ubrane... potrzebuje porządnej motywacji, aby w końcu się zabrać za siebie. I przede wszystkim wsparcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawaj, dołączaj do nas:) ekipa się ucieszy :D

      Usuń
  9. Trafiłaś w sedno kobieto :) wszystko siedzi w głowie, a my Polacy wyjątkowo lubimy miec wymówki na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń