poniedziałek, 2 maja 2016

Chudnę z głową - słowo się rzekło

Na moim instagramie od kilku(nastu) dni królują charakterystyczne hashtagi: #chudnezglowa i #trizer. To nie przypadek, ani też żaden żart. Wielokrotnie szukałam mowytacji do tego, by coś w sobie zmienić. Zawsze znalazłam jednak jakieś "ale", które było tak silnym kontrargumentem, że rzucałam wszystkie plany w cholerę i nie byłam w stanie wytrwać w swoim postanowieniu nawet jednego dnia. Ale dziś jest już 12 dzień mojej diety i mogę pochwalić się pierwszym małym sukcesem - a tym razem będzie ich znacznie więcej. Dlaczego?



Powodów jest wiele

Pierwszym z nich jest silna motywacja, wynikająca z pewnego celu, który baaardzo chciałabym osiągnąć. Nie wiem nawet czy ten cel jest dościgniony, i czy to będzie równa walka, ale powtarzam sobie zawsze, że jeżeli czegoś nie spróbuję, to się nie dowiem. Nie zdradzę Wam jaki to cel :) Opowiem o tym dopiero wtedy, gdy (jeżeli), stanie się bardziej realny. A mógłby się takim stać - jeżeli się postaram. No dobra.. Ciii.... lecimy dalej z tym koksem. Dlaczego jestem tak pewna, że tym razem nie zrezygnuję z obranego celu? 

Nie odchudzam się sama :) 

A no... właściwie to mogłabym powiedzieć, że założyłyśmy (założyliśmy, bo jest wśród nas też jeden Facecik) taką grupę wsparcia. Każde z nas ma do zrzucenia inną ilość kilogramów. Każde z nas z chce poprawić w sobie coś innego ale wszyscy tak samo mocno chcemy wprowadzić do swojego życia zdrowe nawyki żywieniowe. Wprowadziliśmy. Dumna jestem i z siebie i z nich bo średnio wierzyłam w powodzenie całej akcji a tymczasem, wszyscy radzą sobie doskolane trzymając się ustalonego planu. A co to za plan?

Trizer

Słyszeliście kiedyś o suplementach diety? O spalaczach? Ja słyszałam wielokrotnie i zawsze mówiłam - eeeee, nie będę z tego gówna korzystać. Nie, i już. Nikt mnie do tego nie namówi. Mówiłam tak dlatego, że oczywiście słuchałam opinii dziwnych ludzików, którzy robią w internetach marketing szeptany. Wiecie o co loto, prawda? Właśnie. Jakieś 3 tygodnie temu - nie pamiętam już nawet jakim cudem - trafiłam na pewne forum. Miałam zamiar wygooglować sobie jakies zdrowe posiłki i chciałam sama zacząć walczyć ze swoją wagą ale trafiłam na wpis, w którym dziewczyna opowiadała o swoich wrażeniach dotyczących diety, którą dopasował jej dietetyk. 

Oho.. fajna opcja. I w sumie to pamiętam, że jedna  z naszych Ciotek się tutaj w Gnieźnie z dietetykiem odchudzała ale to był tak masakryczny koszt, że mnie na to nie stać. Bo jeszcze produkty do przygotowania posiłków trzeba było dokupić. Ale dziewczyna pisała też o tym, że skorzystała z mega taniej opcji, bo nie dość że dostała tabsy, to jeszcze dietę dopasowaną do jej potrzeb. 

I wiecie co? Ja często działam spontanicznie. Tych spontanicznych decyzji NIGDY nie żałuję. Ta, była właśnie jedną z takich decyzji. Kupiłam Trizer'a. Nie dla samego suplementu. Dla tej diety właśnie. Kupiłam, przyszedł, dieta też dotarła. Poszłam na zakupy, i jeszcze tego samego dnia zmieniłam WSZYSTKO - dosłownie. Z Trizerem odchudzam się dokładnie 7 dni - ale wcześniej już trochę oczyściłam organizm tak w ramach przygotowania :) W każdym razie dziś na wadzę -2 kg :)

Może nie jest to imponujący wynik (choć na tak krótki czas uważam, że jest), może to zbyt mały sukces, by cieszyć się nim jakoś szczególnie ale dla mnie znaczy wiele i wiem, że teraz już na pewno się nie cofnę:)

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że chociaż niby liczę kalorie, to najadam się nawet bardziej niż wcześniej. W dodatku jem jak w najlepszych restauracjach no bo sami zobaczcie, czy odmówilibyście sobie takiego posiłku? :) :









A to tylko mała próbka tego, co można znaleźć na naszych talerzach :) 

Czy widzę jakieś inne pozytywy diety, plus spadku wagi?

A i owszem. I mogłabym pewnie wymieniać bez końca, ale opowiem o tych najważniejszych. Przede wszystkim - wyostrzyły mi się zmysły. Węch - kurczę. Ileż to ja syfu musiałam mieć w sobie, skoro po 2 tygodniach zdrowej diety odczuwam aż takie zmiany.

Dodatkowo czuję się też dużo lżejsza - 2 kilogramy na wadze to może nie dużo, ale ja mam więcej siły, energii, i nie dyszę już wnosząc zakupy po schodach (raanyyy.. czy Wy wiecie, że to TYLKO pierwsze piętro?)

No i plus, z którego najbardziej cieszą się moje Bąki :) Bo ileż to razy się zdarzało, że prosili mnie o coś słodkiego wiedząc, że przecież rano kupiłam czekoladę. Yhy.. kupiłam. I była sobie. Cała. Miała być ich. Ale tak mnie kusiła, że jak już zjadłam kostkę, to wciągnęłam resztę. Grrrrr.... Od 2 tygodni, w lodówce leżą 4 czekolady :D było więcej - ale zjedli. ONI. Nie ja :) Nawet na kawałek urodzinowego tortu Fila się nie skusiłam. I wcale mnie do słodkiego nie ciągnie. A jak mnie ciągnie, to sobie walnę jakiś koktajl owocowy z dodatkiem kakao - smakuje jak czekolada.



Cieszę się, że podjęłam się tej próby. A to, że będę tutaj do Was pisać o tym wszystkim ( i pokazywać co nieco w vlogach) będzie dla mnie kolejną motywacją. Bo zamierzam Wam pokazać efekty swoich starań. Ale ponieważ postawiłam sobie poprzeczkę dość wysoko, zrobię to na koniec - w sierpniu. Wtedy powinnam już dobić do celu. I kto wie... może właśnie wtedy uda mi się zrealizować mój plan? :) o tym też na pewno się dowiecie - i to zapewne jako pierwsi. A dla Was jeszcze link, do pierwszego filmiku - miłego oglądania;)

30 komentarzy:

  1. Trzymam mocno kciuki za wszystkich biorących udział w akcji!
    Ja również jestem na etapie chudnięcia ;) zobaczymy może uda się nam wszystkim osiągnąć zamierzone cele, pozdrawiam ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UDA się na stówkę :) ja jestem o tym przekonana :)

      Usuń
  2. Trzymam za Ciebie kciuki. Trzeba mieć bardzo silną wolę do odchudzania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a moja silna wola (teoretycznie) jest okrutnie słaba :) mimo to wiem, że wygram tą walkę :) dla siebie głównie ;)

      Usuń
  3. Tyle się dzieje, a tu zapowiedź kolejnych planów :)
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tych planów jest jeeeszczeeee więcej :)

      Usuń
  4. No to nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia w realizacji planów! Kciuki w górę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziękuję - zapeszać nie będę. Chociaż w powodzenie wyzwania mocno wierzę :)

      Usuń
  5. o widzisz, to u mnie te wieczne "ale" wygrywa. nie mam siły na samotną walkę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyłącz się do nas :) walczymy całą ekipą :D

      Usuń
  6. O, ja też się odchudzam, bo stwierdziłam, że chyba jednak łatwiej będzie schudnąć niż kupić sobie coś fajnego do ubrania w moim rozmiarze. Ja postawiłam na ćwiczenia, rower, rolki, chodakowska a jak z niczym mi się w ciągu dnia nie uda to chociaż brzuszki. Dieta - wiadomo, ważna sprawa, zawsze coś się da ulepszyć. Ostatnio właśnie zajadam się cukinią z kurczakiem, pomidorami i mozarellą :) Patrząc na moje dolegliwości zdrowotne, to raczej nie liczę na to że uda mi się dużo schudnąć, ale ćwicząc przynajmniej będę miała mięśnie a nie obwisłe fałdy. Tabletki, no nie przekonują mnie. Te Twoje raczej nie zaszkodzą, ale też nie wierzę w ich magiczną moc. No i taka cena za zioła i witaminy? No nie skuszę się, ale Tobie życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheehh no jeżeli chodzi o ubrania, to mnie akurat ten argument nie przekonuje bo to moje 44 w porywach do 46 (dół) jestem w stanie kupić wszędzie tak naprawdę. Ale chodzi bardziej o zdrowie i samopoczucie :)
      chodakowska - nieee.. wolę fitnesss :) i zumbę:) a tej Pani to jednak podziękuję - na razie. nie dałabym rady chyba :D
      ja testuję dopiero od tygodnia. Jak skończę chociaż pierwzse opakowanie, to będę w stanie powiedzieć coś więce na temat samych tabsów i ewentualnie ich magicznej mocy ;)

      Usuń
    2. Wiadomo, że zdrowie najważniejsze, ale w coś ubrać też się trzeba. Ja mam z tym straszny problem, ostatnio szukałam sukienki na wesele - porażka na całej linii. A Chodakowską właśnie lubię, bo to jest tylko pół godziny intensywnych ćwiczeń - na więcej zwykle nie mam czasu i ciężko się zmobilizować a pół godziny to zawsze się znajdzie. Tylko nie myśl, że ja robię wszystkie powtórzenie i w jej tempie - robię w swoim tempie i tyle ile dam radę, nie ćwiczę tak, żebym nie była w stanie wstać z podłogi, ale tak że następnego dnia czuję, które mięśnie pracowały. No i jeszcze taki plus, że ćwiczę sobie w domu i nikt nie musi oglądać moich fałd i spływającego potu.

      Usuń
    3. ja to mam z Chodakowską jeszce taki problem, że mnie te jej ćwiczenia zwyczajnie NUDZĄ. NIe lubię takiej monotonii, a jak sobie odpalę jakiś układ zumbowy, to jeszcze przy okazji się z chłopakami wybawię, przyjemne z pożytecznym :)
      Widzisz... ja sukienek i tak nie noszę:D (tak, na wesela też nie chodzę hehe) Ale kto wie... może w końcu (kiedyś) zrzucę portki ;)

      Usuń
  7. O matko, ale pysznosci! :) życzę powodzenia i whtrwałości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noooo... nigdy takich cudeniek nie jadłam ;)

      Usuń
  8. Wygląda mega apetycznie!
    Powodzenia!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety też wstąpiłam na te ścieżki :) Niestety, bo sytuacja zmusiła mnie do rzucenia słodyczy. Co z tego wyjdzie - zobaczymy. Mam zajęcia na siłowni 3-4 razy w tygodniu i kilka godzin z trenerem I też wolę zajęcia fitness od monotonii

    OdpowiedzUsuń
  10. jadłabym, aż miło :))))
    Będę zaglądała tutaj częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana najlepszy sposób na odchudzanie to nie odchudzanie się...bo dietę można stosować przez jakiś czas, schudnąć a później co?! wracasz do starego nawyku żywieniowego i efekt jojo. Najlepszą dietą jest przejście -stopniowe- na zdrowy tryb życia - zdrowe jedzenie oraz ruch...suplementy wprowadza się po jakimś czasie, nie po to by się odchudzić, tylko po to by pomóc przebudować tłuszcz na mięśnie np na siłowni....największy problem to nie podjadanie i nie jedzenie regularnie posiłków.....nie da się być na diecie całe życie...powodzonka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ależ ja to doskonale rozumiem, i dlatego nie czuję, że jestem na diecie i tak naprawdę nazywam to dietą tylko przed innymi. Dla mnie to jest właśnie zmiana stylu życia. naczytałam sie zdrowych zamiennikach, wprowadziłam je do swojej diety i jest mi z tym BARDZO dobrze:) nie tracę nic, jeżeli chodzi o smaki i sam suplement też zamierzam brać tylko do momentu, kiedy będę chciałą zrzucać kilogramy. A później, odrzucę i będę po prostu jeść tak jak teraz. NIGDY się tak bardzo nie najadałam :)

      Usuń
  12. Jak dla mnie to jedzonko wygląda wyśmienicie i naprawdę przemyślane przepisy. Życzę wytrwałości i sukcesu z suplementem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Życzę wytrwałości i zrealizowania wymarzonego celu :) zdjęcia wyglądają apetycznie szczególnie ta cukinia. Sama chętnie spróbowałabym takiej diety.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki mocno zaciśnięte i za Ciebie, i za wszystkich pozostałych uczestników ! Na pewno będę śledzić Twoje dalsze poczynania - i mam praktycznie pewność, że w sierpniu nas tu nieźle zaskoczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niby jestem po obiedzie, ale na widok takich pyszności ślinka mi pociekła :)
    Trzymam kciuki kochana!!!!!

    OdpowiedzUsuń