czwartek, 12 maja 2016

Chwytaj dzień!

Kiedy kończył się ubiegły rok wchodziłam w ten nowy z pewnymi obawami. Jasne, że miałam nadzieję, że wszystko się poukłada, że kiedyś wreszcie uporządkuję do końca wszystkie zaległe sprawy i odzyskam spokój. Mówiłam sobie już wtedy - chwytaj dzień! Ciesz się każdą sekundą, żadna przecież się nie powtórzy. Mówiłam, ale nie umiałam. Przytłoczona codziennością, która mnie przerastała - i to na każdym kroku - nie cieszyłam się z płatków śniegu ani z kolejnego wschodu słońca. Każdy dzień był dla mnie taki sam. A ja marzyłam o tym, żeby zapaść w jakiś zimowy sen i obudzić się dopiero wtedy, gdy cały ten wyścig szczurów się skończy.


Już nie pamiętałam jak to jest. Zagubiona w labiryncie, który prowadził do nikąd. Wciąż z komputerem na kolanach  - nie dla przyjemności. Z konieczności. Praca, którą znienawidziłam. I siebie przez nią też. Ciągły wkurw - na wszystko i wszystkich. 

Nie miałam ochoty iść na plac zabaw

Bo nerwowo spoglądałam zawsze na zegarek licząc ile tekstów mogłabym w tym czasie napisać. Setki tysięcy znaków na ten sam temat. OKROPNOŚĆ! Nigdy nie planowałam zostać specjalistą od przedłużania męskiego przyrodzenia. Piersi też mam całkiem spoko - to chyba jedyna część mojego ciała,  względem której nie mam żadnego kompleksu. 

Zyskałam sporo wiedzy na wiele różnych tematów. Wiedzy, która nigdy w życiu mi się nie przyda. Ale też takiej, którą wykorzystuję przy własnych projektach więc bez zastanowienia mogę rzec, że wszystkie te lata "rycia w precelkach" zaowocowały tym, że teraz czuję się kimś w całym tym świecie marketingu internetowego. Sama postawiłam pierwszego wordpressa - w sierpniu miną trzy lata od tego pamiętnego dnia. Nie pamiętam już nawet jak to zrobiłam ale to, że zajęło mi to cały dzień (jedna, prosta rzecz, która była dla mnie wtedy jak czarna magia) będę pamiętać już zawsze. 

Uczyłam się rozkręcania swojego biznesu na własnych błędach - z pomocą kogoś, kto był wówczas dla mnie bliski. Wiem, że już nie będzie. Bo ludzie przychodzą, i odchodzą. A ja nauczyłam się brać to na klatę i przestałam się tym przejmować. Bo liczy się tu i teraz, nie wczoraj.  Ja się liczę. Oni się liczą.  I jutro się liczy. A jutro będzie zawsze takie, jakie zechcę żeby było, i na jakie sobie zapracuję. 

Chwytaj dzień!

Te słowa zawsze mam gdzieś w tyle głowy. I zawsze tak chciałam. Ja lubię żyć chwilą, czasami nawet nie myśląc o konsekwencjach podejmowania spontanicznych decyzji. Lubię, i nigdy nie żałowałam. Bo zwykle jedna chwila była dla mnie cenniejsza od dziesiątek późniejszych niepowodzeń. 

Na jakim etapie teraz jestem?

Na takim, że piję wreszcie ciepłą herbatę. Że jem śniadanie ZAWSZE godzinę po przebudzeniu. Że się do siebie w lustrze uśmiecham i nie buczę wiecznie na Bąki. Że kiedy wybija godzina zero to mknę po nich do przedszkola nie myśląc znów " rany Boskie, dlaczego to już". A później jeszcze chwytamy się za ręcę, i nie odmawiam gdy chcą iść na plac zabaw. Idziemy. A ja siadam na ławce i przyglądam się jak się bawią myśląc jedynie o tym, że tak niewiele im do szczęścia potrzeba, a ja tego nie widziałam. NIE SŁUCHAŁAM własnych dzieci bo nie miałam na to czasu. Wiecznie sfrustrowana ciągle na nich buczałam a oni chcieli tylko, żebym czasem kolo nich usiadła. Pochwaliła jak łączą kropeczki cyferka po cyferce, i zagrała z nimi w klasy. Pewnie, że wciąż mam czasem ochotę zamknąć ich w piwnicy ;) I ZAWSZE już pewnie będę marudzić, że to takie niegrzeczne i w ogóle chcę czasem zrobić sobie od nich wolne. Ale ja chłonę teraz ten czas z nimi. Wreszcie zaczynam cieszyć sie macierzyństwa - a przez ostatnie miesiące (choć niewiele osób o tym wie) nienawidziłam tego. NIE CIERPIAŁAM być Matką. 

Ale moja doba jakby się wydłużyła..

Bo spotkałam na swojej drodze nieprzypadkowe osoby. Pierwszą już na koniec października, ubiegłego roku. Podobno miała do wypełnienia jakąś misję :) Mam wrażenie, że ta misja już się zakończyła. Przestałam żyć jego życiem, a on moim. Każde z nas dostało od losu nową szansę, i oboje te szanse na maxa wykorzystujemy. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie taki czas. Ale nie tęskniłam za tą myślą. Teraz tęsknię za Nim.. Bo to On sprawił, że jestem tu, gdzie jestem. Ale ja wiem, pierwszy raz w życiu wiem, że nawet jeśli przestaniemy mówić sobie codziennie dobranoc (to chyba juz się stało) to gdy spotkamy się  po kilku tygodniach czy miesiącach ja i tak będę miała wrażenie, że dopiero co przytulił mnie na pożegnanie. 

To On mnie nauczył, że nie można się wiecznie bać. On dał siłę, żeby walczyć o swoje. Pokazał mi dobrą drogę. Nie pytał, gdy nie chciałam mówić - a ja i tak wiedziałam, że wie. Zaufał - tak mocno jak nikt inny. Nauczył mnie ludzi. TAK! Bo ja ich nie znałam. I wiecie.. to właśnie z nim kojarzy mi się teraz łan zboża (kto nie czytał Małego Księcia? :) ) I zawsze już będzie.. Choćby nie wiem co :) PRZYJACIEL. Długo zastanawiałam się po co przyszedł. Ale już od dawna wiem. 

Koniec podsumowania? 

Nie! To dopiero początek. Bo to, co wydarza się teraz również zaczęło się jeszcze w ubiegłym roku. Nie byłam jeszcze wtedy świadoma, że dzięki krótkiej wymianie zdań z kimś (nie)przypadkowym za kilka miesięcy będę mogła naprawdę powiedzieć sobie  - chwytaj dzień ! To Twój czas! 

Dzisiaj mogę. Dzisiaj, w dniu moich 31 urodzin, pierwszy raz od nie pamiętam kiedy mogę powiedzieć  - JESTEM SPOKOJNA. Czy Wy wiecie, co ja teraz czuję? PIERWSZY RAZ od prawie 10 lat ja JESTEM SPOKOJNA. O siebie.. o Nich... o jutro. 

Spokojna, i szczęśliwa. Tak bardzo, że nie liczę dni. Ani godzin ;) i lat też dziś nie liczę. Ja po prostu mam czas. Ja mogę, a nie muszę. Jestem tak bardzo WOLNA.. Wolna jak ptak, który kiedyś był zamknięty w klatce (wcale nie złotej). Chwytam dzień! Tak, jak zawsze chciałam. 

I szumi mi w głowie od nowych pomysłów i wiem, że nim skończy się rok, o dziesiątkach rzeczy będę Wam mogła jeszcze opowiedzieć. I opowiem! Bo teraz będzie już tylko dobrze. NARESZCIE.
Mam już PRAWIE wszystko. Jednej rzeczy mi tylko brakuje. Ale mocno wierzę, że i na ten szczyt uda mi się wejść i kto wie? Może przy okazji podsumowania w ramach 32 urodzin (już za rok) powiem Wam, że marzenia jednak ZAWSZE się spełniają. Tylko trzeba w nie mocno wierzyć :)

A dzisiaj.. Nie boję się jutra.. Gdyby nie On to.. :)  (heh.. jak zwykle powie - ja nic nie zrobiłem ;) ) 

Życzę Wam, żebyście i Wy, trafiali zawsze na takich ludzi, którzy przyjdą do Was z tą swoją misją. Słuchajcie ich wtedy. Nawet gdy będzie Wam trudno i kiedy będzie Wam się wydawąło, że nie jesteście w stanie przebrnąć przez trudne historie i nadmiar złych emocji zacznie Was przygniatać. WARTO! Zwątpiłam przez chwilę. I gdybym tak wtedy - w listopadzie czy grudniu pieprznęła kolejnymi drzwiami, wciąż martwiłabym się o  jutro. Ale mam swój łan zboża ;) I chociaż wielu z Was doszukuje się teraz zapewne podtekstów - to mam to w nosie :) I tego też mnie nauczył ;) AMEN ;) 



33 komentarze:

  1. Jesli chcialas zasiac jakies ziarnko nadzieji tym tekstem, to chyba sie udalo. Pozytywnie nastraja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy chciałam.. nie wiem sama co chciałam osiągnąć pisząc tego posta... zrobiłam to chyba po to, żebym mogła do niego wracać zawsze w chwilach zwątpienia. A liczę, że nie będzie ich wiele ;)

      Usuń
  2. To jest najgorsze,że ludzie szukają tylko w czyimś życiu sensacji a tak naprawdę nie wiedzą ile dla nas ta osoba zrobiła bezinteresownie i samą rozmową daje nam siłę do działania ( wszystko nagle wydaje się łatwiejsze). Teraz żyjcie chwilą to nagroda za twoją wytrwałość. Na koniec wszystkiego najlepszego z okazji kolejnej szczęśliwej wiosny o której wspomniałaś :) Samych sukcesów!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci co nie wiedzą, są mi obojętni. I ich sensacje też mnie nie interesują :) Przez tych kilka miesięcy tak wiele rzeczy zrozumiałam, i tyle się nauczyłam, że każdą kolejną porażkę przyjmuję z mniejszym żalem. I w każdej znajduję też jakieś pozytywy :) Bo już potrafię :)

      Usuń
  3. Uwielbiam czytać Pani posty :) zapraszm również do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj jaka tam Pani :) ja wiem, że 31 lat to juz nei wiek nastoletni.. ale Wiesz.. w duchu, to ja zawsze będę jak Wendy z Piotrusia Pana ;)

      Usuń
    2. Ja już prawie 30 wiec też nie młodzik :)

      Usuń
  4. Czasem trzeba przeżyć coś by zacząć naprawdę żyć. Sama mam ciężkie dni czasem i różne historie mniej lub bardziej przykre. Niestety, życie. Ono nas uczy. Oby było tylko lepiej.

    Oczywiście wszystkiego najlepszego, aby spełniło się wszystko o czym marzysz i zdrówka, bo to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Zdrowie najważniejsze. Nie ma nic cenniejszego :) DZIĘKUJĘ

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego, moja prawie-rówieśniczko ! (mi 30stka stuknie za parę dni) - i kolejnych pozytywnych zmian jeszcze lepszych do tych, o których w poście piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to i ja (już na zapas) składam serdecznie życzenia ;)

      Usuń
  6. Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i o to chodzi - o cieszenie się z drobiazgów dnia codziennego i docenianie ludzi z którymi się spotykamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego Najlepszego od (sporo niestety) starszej kolezanki! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam :) metryka nie jest ważna. mamy tyle lat, na ile się czujemy :)

      Usuń
  9. Bardzo pozytywny wpis!!
    Daje do myślenia.. i o to chodzi!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Ci powiem, że w zeszłym roku w moim życiu też pojawił się ktoś, ktoś na chwilę, ale dzieki temu ktosiowi uwierzyłam we wszystko to w co brakowało mi wiary. Niestety ten ktoś się o tym nigdy nie dowie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh.. widzisz... ja to w sumie sama nie wiem kim jest dla mnie ten ktoś ;) ale fajnie, że (jeszcze) jest ;)

      Usuń
  11. Pozytywnie nastrajający tekst :) Spotkałaś cudownego człowieka i to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez dwóch zdań :) Dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem :)

      Usuń
  12. Niejednokrotnie w życiu żałowałam, że ta czy inna znajomość się zrywała. Ale z perspektywy czasu wiem, że każda coś wnosiła do mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to prawda. Chociaż ja tak baardzo mam nadzieję, że ta moja się nie zakończy. I że to tak na forever and ever ;)

      Usuń
  13. Witam mogę prosić o jakiegoś e-maila bo chciałabym zapytać o mebelki gdzie takie można kupić i wysłałam foto które znalazłam z tej strony pozdrawiam mój e-mail ania__1985@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o te? http://zawodkobieta.blogspot.com/2013/12/polskie-rekodzieo-drewniane-mebelki.html
      Jeżeli tak , to tutaj: https://www.facebook.com/kolorowe.mebelki/

      Usuń
  14. Wspaniale czytać takie teksty! Pełne szczerości i optymizmu, bez naciąganej ściemy! Pięknie!!!:)) Życzę Ci takiej motywacji i wielu wspaniałych chwil jak najwięcej!

    Pozdrawiamy!:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Sto lat. Wszystkiego dobrego. Jestesmy rowiesniczkami :-)
    Ja tez doceniam chwile I chce wykorzystac jak najbardziej moge.
    Duzo radosci I spelnienia na kolejny rok ... :-)

    OdpowiedzUsuń