niedziela, 21 sierpnia 2016

Czy pozwalać dziecku na wszystko?

Nie pozwalać.. To jedyna odpowiedź ( i chyba najbardziej racjonalna), jakiej jestem w stanie udzielić na to pytanie. Bo na W S Z Y S T K O dziecku pozwolić nie można. Ale można pozwolić na wiele.. i ja należę do tej grupy rodziców, którym czasem wszystko jedno. Nie tupnę często gdy trzeba, a tupię kiedy takiej potrzeby nie ma. Nie jestem rodzicem idealnym - a uważam, że idealni istnieją. Rodzicielstwo nie jest dla mnie misją.. Czasami nawet nie sprawia mi przyjemności. Zdarza się, że myślę sobie - o raaanyyyy (!) Mam dość. Niech oni ZNIKNĄ chociaż na chwilę. Otrzepuję się później z tego dziwnego letargu i staram się wymazać te myśli z pamięci, ale TO SIĘ ZDARZA.. Nie tylko mi - Tobie też.. No już.. nie ściemniaj - wiem, że tak jest.. Jak się wówczas zachować? Czy pozwalać dziecku na wszystko, żeby tylko mieć spokój?

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Pokój 240 - wakacje Zakopane, Sośnica

Jestem tu drugi raz. Pierwszy był "na szybko", tylko parę chwil, ale i tak miałam okazję obejrzeć Sośnicę od piwnicy aż po sam dach ;) Różni się znacznie od Reymontówki. W zasadzie nie skłamię nawet jeśli powiem, że jest to zupełnie inna bajka. Wspomnienie o Reymontówce zawsze będzie mnie przyprawiać o uśmiech. To taki sentyment, którego N I C nie zmieni, zwłaszcza, że Kościeliskie szlaki przemierzałam kilka razy z tymi, którzy są dla mnie ważni. Ale to też nie jest zwyczajny hotel/pensjonat - kurczę. Nawet nie wiem jakim mianem określić to miejsce. Hotel - to tak bezdusznie.. a przecież ono ma tą duszę.. A dlaczego tak uważam?




środa, 10 sierpnia 2016

Ludzie przychodzą, i odchodzą..

Kiedyś (jeszcze całkiem niedawno) wydawało mi się, że mam taką moc, która pozwoli mi zatrzymać przy sobie tych, których kocham. Nie mówię tutaj o Rodzinie, z którą łączą mnie więzy krwi a o takiej, która staje się nią w momencie przekroczenia magicznej granicy prowadzącej do niezwykłej relacji, jaką jest przyjaźń. Podobno kto przestaje być przyjacielem, nigdy nim nie był, ale ja uważam inaczej.. Przyjaźń jest przecież jak kwiat, a ten - nie podlewany i pozostawiony na pastwę losu zwiędnie w końcu.. Z A W S Z E. Dlatego dzisiaj - świadoma znaczenia tego wielkiego słowa - mogę powiedzieć, że miałam (i mam przyjaciół). Wiem też, że od żadnego z Nich nie mogę wymagać, żeby został na zawsze. Bo kiepski ze mnie ogrodnik.. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Co dieta zmieniła w moim życiu? Trizer efekty

Zmieniłam się.. i mogłabym powiedzieć, że tak naprawdę ta przemiana rozpoczęła się w dniu, w którym zdecydowałam się na dietę,ale to nie prawda. Zaczęła się pół roku wcześniej, i dzisiaj mam świadomość tego, że doszłam do punktu zero. Do momentu, w którym nie chciałam się znaleźć ale znalazłam się w nim na własne życzenie. Skupiam się jednak na dalszym zrzucaniu wagi i na pracy nad sobą - nad tym, co mogę jeszcze dla siebie zrobić nie tylko w związku z moim wyglądem, to będzie tylko wisienka na torcie. Wkroczyłam w kolejny etap - jakiejś wyższej świadomości chyba. I takie to wszystko nieprzypadkowe :) O mentalnej części moich zmian pogadamy sobie jednak innym razem - kiedy już ogarnę myśli i będę umiała zaakceptować bieżący stan rzeczy - na razie nie umiem. Ale się nauczę. Całe życie przecież się uczymy. Co zatem dieta zmieniła w moim życiu?